Sprzedawaliśmy z żoną kawalerkę nad morzem, kiedy zadzwonił kupiec, jakiego życzy sobie każdy sprzedający. Tego samego wieczoru nasze mieszkanie wisiało w sieci w cudzym ogłoszeniu, wystawione przez obcą osobę i dużo taniej. Opisujemy, jak działał ten schemat, po co oszustowi był nasz akt notarialny i jak nie stracić pieniędzy po żadnej ze stron transakcji.
Kupiec przedstawił się jako człowiek, który pracuje w Brukseli i szuka mieszkania dla córki studiującej we Wrocławiu. Brał je na pewno, bez negocjacji i bez oglądania, ponieważ, jak twierdził, nie mógł przylecieć do Polski. Poprosił tylko o potwierdzenie, że jesteśmy właścicielami, i o skan aktu notarialnego. Odpowiedziałem, że wyślę go następnego dnia, chociaż wiedziałem już, że tego nie zrobię, bo takich dokumentów nie przesyłam ludziom znanym wyłącznie z telefonu.
Wieczorem w innym serwisie pojawiło się ogłoszenie naszego mieszkania. Zdjęcia były nasze, tyle że lekko przerobione, a cena była niższa o 100 tys. zł, co opis tłumaczył szybką wyprowadzką z Polski. Zgłosiliśmy ogłoszenie serwisowi, jednak nikt nam nie odpowiedział, a ogłoszenie wisiało dalej.
Jak działa ten schemat
Oszust nie musi mieć mieszkania, żeby je sprzedawać, ponieważ wystarczą mu cudze zdjęcia, cudzy adres i kilka dokumentów, które uwiarygodnią go w rozmowie z kupującym. Cały schemat składa się z trzech kroków, a każdy z nich osobno wygląda dość niewinnie.
- Telefon do sprzedającego. — Oszust udaje kupca zdecydowanego od pierwszej minuty i prosi o dokumenty „dla formalności”, najlepiej jeszcze dziś.
- Kopia ogłoszenia. — To samo mieszkanie pojawia się w innym miejscu, taniej, ze zdjęciami z prawdziwego ogłoszenia i z historią o pilnej sprzedaży.
- Pieniądze za rezerwację. — Dzwoniącym kupującym oszust mówi, że jest za granicą, że chętnych jest wielu, i prosi o przelew, który „zatrzyma” mieszkanie do jego powrotu.
Ten schemat nie jest wymysłem z jednego telefonu. Policja w Olsztynie ostrzegała w 2024 roku przed ogłoszeniami mieszkań w atrakcyjnych cenach, w których „właściciel” był poza miastem, przekonywał, że chętnych jest wielu, i brał zaliczkę na rezerwację. W umówionym dniu kupujący znajdowali pod wskazanym adresem mieszkanie, którego nikt nie sprzedawał, a jego mieszkańcy nic nie wiedzieli o żadnym ogłoszeniu.

We Wrocławiu trzy osoby wpłaciły zaliczkę sprzedającemu, z którym rozmawiały wyłącznie przez komunikator serwisu ogłoszeniowego. Według wrocławskiej policji po przelewie kontakt się urwał, a dane sprzedającego okazały się fałszywe, co utrudnia ściganie sprawcy.
Po co oszustowi akt notarialny
Akt notarialny zawiera dane, które pozwalają udawać właściciela. Są w nim imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL i numer dowodu osobistego, a do tego dokładny opis mieszkania razem z numerem księgi wieczystej.
Z takim skanem oszust może pokazać kupującemu „dowód”, że mieszkanie należy do niego. Kupujący, który sprawdzi księgę wieczystą w internecie, zobaczy tam to samo nazwisko co na skanie i uzna, że wszystko się zgadza, chociaż rozmawia z kimś zupełnie innym.
Księga wieczysta jest jawna i każdy, kto zna jej numer, może ją przejrzeć w internecie bez logowania. Według serwisu Prawo.pl w części ksiąg widać także numer PESEL właściciela. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje zmianę, po której przeglądanie ksiąg będzie wymagało logowania, ale w połowie 2026 roku był to wciąż projekt.
Czego nie wysyłać osobie poznanej przez telefon
Skan aktu notarialnego i zdjęcie dowodu osobistego nie są kupującemu potrzebne przed spotkaniem, bo notariusz i tak sprawdzi dokumenty obu stron przy podpisaniu umowy. Prawdziwy kupujący poprosi natomiast o numer księgi wieczystej, ponieważ chce sprawdzić stan prawny mieszkania, i najbezpieczniej podać mu go po pierwszym oglądaniu, kiedy już wiadomo, z kim się rozmawia.
Jeśli sprzedajesz
Sprzedający nie ma wpływu na to, kto skopiuje jego zdjęcia, ale może sprawić, że kopia będzie trudniejsza do uwiarygodnienia i szybciej wyjdzie na jaw.
- Nie wysyłaj dokumentów przed spotkaniem. — Akt notarialny, skan dowodu i numer PESEL zostają u Ciebie, dopóki nie zobaczysz kupującego na żywo.
- Nie wpisuj numeru księgi wieczystej w ogłoszeniu. — Podaj go zainteresowanemu po obejrzeniu mieszkania, a nie każdemu, kto zadzwoni.
- Dopisz w ogłoszeniu jedno zdanie. — Na przykład: „Mieszkanie sprzedajemy wyłącznie przez to ogłoszenie i nie pobieramy opłat za rezerwację”. Kupujący, który trafi na oba ogłoszenia, od razu zobaczy, które jest prawdziwe.
- Sprawdzaj swoje zdjęcia wyszukiwaniem obrazem. — Raz na kilka dni wrzuć jedno zdjęcie z ogłoszenia do wyszukiwarki obrazów i zobacz, czy nie pojawia się gdzieś z inną ceną.
- Zastrzeż PESEL. — Od 1 czerwca 2024 roku notariusz przed sprzedażą nieruchomości sprawdza, czy PESEL strony jest zastrzeżony, i wtedy odmawia. Nie chroni to przed fałszywym ogłoszeniem, ale zamyka drogę do sprzedaży mieszkania na podrobiony dowód. Przed własną umową cofasz zastrzeżenie w mObywatelu i działa to od razu.

Jeśli kupujesz
Kupujący traci w tym schemacie najwięcej, ponieważ to on robi przelew, a sygnały ostrzegawcze zwykle pojawiają się razem, nie pojedynczo.
| SYGNAŁ | CO ZROBIĆ |
|---|---|
| Cena dużo niższa niż za podobne mieszkania obok | Porównaj kilka ofert z okolicy i zapytaj wprost, skąd ta różnica. |
| Właściciel jest za granicą i nie może pokazać mieszkania | Nie płać niczego, dopóki nie obejrzysz mieszkania i nie poznasz właściciela. |
| „Chętnych jest wielu, decyzja do jutra” | Pośpiech jest narzędziem oszusta. Uczciwa sprzedaż poczeka dwa dni na oglądanie. |
| Prośba o zaliczkę albo opłatę za rezerwację przed obejrzeniem | Nie wpłacaj. Pieniądze dopiero przy umowie podpisanej z właścicielem. |
| Kontakt tylko przez komunikator albo e-mail | Poproś o rozmowę telefoniczną i spotkanie na miejscu. |
| Prośba o kod BLIK | Nie podawaj go nikomu, kogo nie znasz. |
Przy spotkaniu poproś sprzedającego o dwie rzeczy w mObywatelu. Pierwsza to potwierdzenie danych z mDowodu: Ty pokazujesz w aplikacji kod QR, sprzedający skanuje go w swoim mDowodzie, a Ty dostajesz jego dane razem ze zdjęciem z rejestru państwowego.
Druga to usługa „Księgi wieczyste”, dostępna w mObywatelu od 1 kwietnia 2026 roku. Aplikacja sama wyszukuje po numerze PESEL księgi, w których dana osoba jest właścicielem albo współwłaścicielem. Jeśli numer księgi z ogłoszenia jest na liście w telefonie sprzedającego, rozmawiasz z właścicielem, a nie z kimś, kto ma tylko skan jego aktu.
Gdy znajdziesz kopię swojego ogłoszenia
- Zrób zrzuty ekranu. — Zapisz całe ogłoszenie z adresem strony, datą, ceną i numerem telefonu, ponieważ fałszywe ogłoszenia potrafią zniknąć w ciągu jednego dnia.
- Zgłoś ogłoszenie serwisowi przez formularz. — Od 17 lutego 2024 roku każdy serwis, który publikuje treści użytkowników, musi mieć łatwo dostępny formularz zgłoszeń, potwierdzić odbiór zgłoszenia i poinformować o decyzji (art. 16 aktu o usługach cyfrowych). Podaj link, krótkie wyjaśnienie, imię, nazwisko i adres e-mail.
- Złóż zawiadomienie na policji. — Zrób to nawet wtedy, gdy nikt jeszcze nie stracił pieniędzy, bo zrzuty ekranu i numer telefonu „kupca” mogą pomóc w innych sprawach.
- Ostrzeż kupujących we własnym ogłoszeniu. — Dopisz, że w sieci krąży kopia z niższą ceną i że nie pobierasz opłat za rezerwację.
My zrobiliśmy tylko drugi krok i czekaliśmy na odpowiedź, która nie przyszła. Dziś zaczęlibyśmy od zrzutów ekranu i zawiadomienia na policji, ponieważ serwis może zareagować po kilku dniach, a oszust potrzebuje tylko kilku godzin.
Stan prawny i opis usług mObywatela na 13 października 2026 r. Tekst nie jest poradą prawną. Historia z początku artykułu przydarzyła się autorowi; nie podajemy nazwy serwisu, w którym wisiała kopia ogłoszenia, ani adresu mieszkania. Źródła: Komenda Miejska Policji w Olsztynie; Antyweb, 30.12.2023, za Policją Wrocław; Prawo.pl, 4.12.2025; gov.pl, „Księgi wieczyste w mObywatelu”, 1.04.2026; Bankier.pl, 31.05.2024; rozporządzenie (UE) 2022/2065, art. 16.